Galeria

FaceBookYoutube

Magiczny wieczór w Domu Edyty Stein i naukowy na Uniwersytecie Wrocławskim

35W roku szkolnym 2012/2013 nasze gimnazjum zostało zaproszone do udziału w warsztatach „Stosunki polsko-niemieckie w literaturze i kulturze po 1945”, które odbywały się na Uniwersytecie Wrocławskim. W ramach zajęć miałam przedstawić, w jaki sposób uczymy młodzież języka niemieckiego w naszej szkole.

Wiedziałam, iż sam wykład nie odda w pełni ani charakteru naszej szkoły, ani wielu aspektów nauczania niemieckiego, wtedy zadałam sobie pytanie, co najlepiej oddaje ducha naszej szkoły? Oczywiście współpraca na płaszczyźnie nauczyciel-uczeń, ale też obcowanie ze świętymi. W dosłownym znaczeniu. Przedstawienie historii życia Edyty Stein, naszej patronki, wydawało się więc najbardziej odpowiednią formą przekazu, ale też i wyzwaniem.

Stworzenie scenariusza nie było rzeczą łatwą. Na szczęście w naszej szkole wszyscy są gotowi pomagać sobie wzajemnie. Pani Beata Wiśniewska zatroszczyła się o dobrą bazę w zakresie książek. Pani Dorota Depta wspierała mnie na każdym etapie i była inspiracją dla wielu moich pomysłów. Kiedy już powstał tekst, należało dobrać odpowiednich aktorów, a tych mamy wielu w naszej szkole. Aby nie obciążać zbytnio klas trzecich, w projekcie wzięli udział uczniowie klas drugich: Veronika Bagiński, Ziemowit Syta, Miłosz Marszałek, Hanna Sicińska, Jakub Proskień, Mateusz Lentner i Natalia Bobruk oraz pierwszych: Kinga Strachota-Gorzycki i Natalia Kostrubies. Panie germanistki Dorota Jachimczak i Anna Szramko dokonały właściwego wyboru. Potem były żmudne próby czytania dość trudnego tekstu.

Edyta Stein domagała się jednak czegoś więcej. Słowu powinna towarzyszyć muzyka wprowadzająca element zadumy i refleksji. I stało się! Pani Hania Serwin zebrała w całość moje inspiracje, służąc fachową pomocą, włączając w całość przedstawienia skrzypka: Janka Zalewskiego. Można by powiedzieć, że to tyle … Nie! Na ostatnim etapie dołączyły scholistki: Ada Szyndrowska i Monika Woźniak oraz gitarzysta: Tomek Wieczorek. To wszystko nie miałoby swojego klimatu, gdyby nie rekwizyty, z których mogliśmy skorzystać dzięki uprzejmości Księdza Dyrektora.

Próba generalna odbyła się w Domu Edyty Stein przy ul. Nowowiejskiej. Do Wrocławia przyjechała grupa Niemców z Towarzystwa Edyty Stein. Stres więc był dość duży. (Nie wspomnę o presji czasowej. Trzeba wiedzieć, że tego dnia odbywał się mecz finałowy Ligii Mistrzów, a nasi niemieccy goście spóźnili się godzinę!!!! Przedstawienie zaczęliśmy nie o 19:30, ale o 20:30!). Obecnym na występie rodzicom składam podziękowanie za zaangażowanie, pomoc i cierpliwość.

Myślę, że efekt końcowy przeszedł oczekiwania nas wszystkich. Goście z Niemiec z uwagą wsłuchiwali się w przedstawienie. Muzyka dopełniła swego. Niektórzy ukradkiem wycierali łzy wzruszenia, inni pozostawali w zadumie. Dla uczniów, jak sądzę, również to było ogromne przeżycie. Opiekunka grupy niemieckiej ofiarowała nam świecę recznie robiona przez karmelitanki z Freiburga. Dziś stoi ona obok relikwii patronki naszej szkoły. Natomiast pani dr Jarosz-Sienkiewicz napisała w mailu po przedstawieniu: „Dzięki Wam przeżyłam magiczny wieczór. To, co robicie, jest wspaniałe!”.

Zaprawieni w boju, czekaliśmy na główną odsłonę naszych talentów wśród grona germanistów i Liceum XIV z Wrocławia. Przedstawienie odbyło się w bibliotece Instytutu Filologii Germańskiej, w czwartek 12 czerwca. Nasz występ ubogaciła piękna recytacja wiersza J.W. Goethego w wykonaniu Ady Szymczak oraz koncert skrzypcowy Janka Zalwskiego. Upał i zmęczenie nie były w stanie nas powstrzymać. Na osłodę dostaliśmy cukierki, czekoladowe! Nasz występ mogła ocenić dyrekcja szkoły, tj. Ksiądz Dyrektor Jan Gondro i pani Wicedyrektor Małgorzta Balcerzak, a także ks. Maciej. Razem z nami były też studentki z Wiednia: Sylvia i Sladjana. I nawet gdyby coś nam nie wyszło, cieszyliśmy się, że mamy coś więcej niż reszta świata: wartości, o których nie wstydzimy się mówić.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy pomagali mi na każdym etapie prac, w szczególności zaś młodym ludziom, którzy pokazali, że niemiecki nie jest wcale taki straszny:)

Justyna Kostrubies

Udostępnij